Kobiety zagrażające zyciu wg. Suddeutsch Zeitung
"Viele Frauen glauben, es sei damit getan, ihm ab und zu ein schönes Steak zu braten und seinen Rücken zu kraulen. Damit könnte man vielleicht einen Schäferhund beglücken, aber doch keinen Mann! "

Wiele kobiet sądzi, ze sprawianie przyjemności mężczyźnie to smażenie mu od czasu do czasu smacznego steku i masowanie jego pleców. Dzięki temu można by zadowolić psa pasterskiego, ale nie mężczyznę! - tak zaczyna się artykuł w jednej z moich ulubionych gazet.
Według jego autorki mężczyźni poszukują zadowolenia i harmonii, które najczęściej mogą osiągnąć jedynie w szczęśliwym związku. Z tego powodu my - kobiety jesteśmy odpowiedzialne za naszych partnerów. Po pierwsze powinnyśmy chronić ich przed niezdrowym stylem zycia, uzależnieniami i wspierać podczas małych niepowodzeń, które rujnują ich psychikę. I pewnie gdyby na tym sprawa się kończyła, to nie zwróciłabym uwagi na dalszą część artykułu, ale oto dochodzą dodatkowe okoliczności:
A) Kobieta dominująca w związku jest czynnikiem ryzykogennym. Podwyższa ona możliwość wystąpienia chorób serca. "Mężczyzna nie jest w stanie żyć z lekarką, menagerem czy profesorem - chyba, że jest prezydentem, noblistą lub milionerem."
B) Kobiety są zagrożeniem na drodze dla mężczyzn, kiedy nieumiejętnie kluczą swoim autem po ulicy, próbują wcisnąć się między dwa zaparkowane auta, jak ślimaki wiją się autostradą.
C) Mężczyzna zazwyczaj rozwija duże prędkości jadąc autem. W takiej sytuacji kobieta, która w spacerowym tempie przemierza dwópasmówkę stanowi zagrożenie nagłego skręcenia lub zawrócenia.
D) Plakaty półnagich kobiet na bilbordach wzmacniają ryzyko wypadków (szczególnie wśród facetów zmęczonych życiem, z trójką dzieci, narzekającą żoną i świadomością że właśnie wraca on do domu).
E) Kobiety na rowerach w skąpych ubrankach na trasie szybkiego ruchu, szczególnie przed maską faceta - czynnik silnie ryzykogenny!
F) Kobieta jest zagrożeniem, kiedy jest i kiedy odchodzi. Przy rozstaniu mężczyzna czuje się już "jedną nogą w grobie". Kiedy on poszukuje trumny, ona żyje dalej jakby się nic nie stało i zastępuje go kręgiem przyjaciół.
A na koniec wniosek autorki:
po takiej nauce zazwyczaj mężczyźni odzwyczajają się od oszczędzania :)